poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Znów ten ON


Wczorajszego wieczoru, podczas niesamowitej rozmowy z NIM na komunikatorze GG, udało nam się zatrzymać czas…

Od teraz każda minuta bez NIEGO wydawała się być godziną, a godzina z NIM mijała niczym minuta. Tak nagle wszystko zaczęło być niezwykłe i nawet nie dokuczał mi już ból głowy…

Myślę, że po woli popadam w jakąś miłą obsesję, która kwalifikuje się przymusową terapią od - uzależniającą na nawet odwykiem. Każda komórka mojego – wcześniej martwego i zimnego serca – po woli zaczyna się rozmrażać…



Czuję, że to o czym dziś myślę, jest TYLKO skutkiem leku przeciwbólowego na migrenę. W moim niepoukładanym, potworkowym świecie nie mam zakochania, miłości, obsesji… Zawsze towarzyszy mi inna paleta uczuć, niż wśród innych śmiertelników…

Właśnie teraz próbuję poukładać sobie wszystko w głowie. Przeprosić samą siebie za nieposprzątany pokój, niepozmywane naczynia i rozwalone buty na nowej wycieraczce. Ale to co! Te wszystkie sprawy śmiertelników nie są dla mnie!

Jestem inna! Najbardziej polubiłam poniedziałkowe, zbyt wczesne pobudki, gdy wstaję by sprawdzić czy przypadkiem ON nie napisałam czegoś pod moją nieobecność na GG…

Koniec obsesji, bo zwariuję…    

3 komentarze:

  1. Fajny blog ;) Życie jest zbyt piękne,żeby się przejmować i zadręczać ;)) Także głowa do góry ;)

    www.pepperosa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń