sobota, 27 maja 2017

Wolałam myśleć, że A. nigdy nie czuł do nich nic prawdziwego. Wolałam sobie wmawiać, coś co nie do końca było prawdą. Z taką świadomością lepiej się zasypiało. Zachody słońca były dla mnie nagrodą za całe piekło na ziemi które wcześniej mnie spotykało. Topiłam się w promieniach słońca czekając na kolejny poranek, następny dzień przybliżający mnie do weekendu. Dziwił mnie jego szacunek do mnie. To poczucie winy z powodu zaczęcia tej znajomości w taki bezmyślny sposób mnie rozczulało. Raz się żyje, pomyślałam wtedy budząc się z obcym facetem obok mnie. Bez kaca moralnego. W końcu Zuza miała rację. Nie warto trzymać się zasad. Trzeba postawić czasem na spontaniczność. I patrzeć jak po wszystkim pakuje walizki i odjeżdża... 

poniedziałek, 15 maja 2017

Ciężko było się skupić w poniedziałek. A. był pierwszym nieznajomym, którego pragnęłam. Przyćpałam za dużo. Nie chciałam się budzić.  

poniedziałek, 8 maja 2017

Znowu się odurzyłam. Cudem było, że Pan A. się odezwał. Może oksytocyna działa również na mężczyzn i oni również szybciej się przywiązują? Tego nie wiedziałam. Woleliśmy pisać, jak na introwertyków przystało, mimo że barierę poznani mamy przełamaną. Chyba nie tylko mnie było głupio, zaczynać tą znajomości od końca. To też nie w jego stylu, chociaż faceci są po prostu do tego zdolni. Może to bezczelne, ale zawsze uważałam, że lepiej jak ludzie czasem się rozstają. Nie wiem, czy ja byłabym zdolna tydzień po rozstaniu spojrzeć na kogokolwiek, przekreślić długie miesiące z kimś kto był przez pewien czasu dla mnie ważny i wchodzić w coś, czego jeszcze nie można określić. Nie myślę chyba już trzeźwo, po prostu jestem oszołomiona. Musiałam się skupić choćby ze względu na pewien fakt. Gdyby nie to, że zaczynam nową pracę w godzinach popołudniowych, a jak wiem on również ma obowiązki na pewno bym nie wstała. Pisaliśmy ze sobą do piątej rano. Kalkulując. Spałam zaledwie dwie i pół godziny i nie czuje się w żaden sposób zmęczona. Ćpał pewnie to co ja, sądząc po braku apetytu na cokolwiek. Powinnam pójść na jakieś L4 od razu w pierwszym dniu nowej pracy, sądząc po tym jak moja koncentracja się rozsypuje z godziny na godzinę. Ten typ intelektualisty, który dobrze maskuje się z tym wiedząc, że ludzie źle czują się w towarzystwie tych mądrzejszych zawsze mnie kręcił. To pewnie dlatego do Sebastiana nie czułam totalnie niczego, a gdy był zbyt blisko mnie totalnie mnie odrzucał. Dziwie się sobie, że chciałam wmówić sobie coś czego nie było i być z kimś kto na mnie nie zasługuje. Do dzisiaj pluje sobie w brodę, jak łatwo wpadłam wtedy w bagno, z którego nawet nie próbowałam wyjść. 

sobota, 6 maja 2017

Nic zobowiązującego. Nie chciałam się angażować emocjonalnie, by w końcu i tak dostać w pysk. Czysta fizyczność. Trzy noce i dwa długie dni. Nie spodziewałam się tego po sobie, tym bardziej z nieznajomym mężczyzną młodszym o rok poznanym w kawiarni. Interesy przy kawie, w obcym mieście, na delegacji. Wspólna - ulubiona gorąca czekolada na wynos, bez wypalenia papierosa od razu po zbliżeniu. Przegadana noc do piątej rano przy lampce średniego wina, w białej jedwabnej pościeli prawie bez ubrań, bez tremy. Czasami widocznie lepiej zacząć od końca, niż czekać na wielkie emocje, rodzące się uczucie które i tak chuj strzeli zabierając ze sobą całe promienie słońca pozostawiając po sobie tylko szarość o poranku i nostalgię przed każdym przyłożeniem głowy do ziemnej poduszki. Czasem tylko chcesz spróbować, jak twoje ciało będzie reagowało na obcy dotyk. Tu i teraz. Zuzka uznałaby to za puszczalstwo, ja totalnie zlewam od kiedy mam świadomość, że faceci to podłe łajdaki. Z moim ojcem na czele oczywiście. Schematy nieśmiałych intelektualistów, pozornie nieśmiałych sprowadzały się zwykle do tego, że szybko nabierali pewności siebie. Chemii więcej niż w warzywach z marketu, bo lubiłam stanowczych i pewnych siebie facetów. Takich, którzy zatrzymują przy drzwiach do łazienki łapiąc delikatnie za nadgarstki, by przycisnąć do ściany i całować do utraty tchu, po czym stwierdzą, że nie ma co marnować wody jak można się razem wykąpać. A. właśnie taki był. Zbyt doskonały romantyk, który widocznie rozbestwił się po tym jak przez pewien okres w życiu korzystał z przyjaciółki do łóżka lubiącej ostre jazdy bez gry wstępnej. Może niektórym taka zmiana schematów wychodzi na dobre, bo jak się okazuje to nawet taśma może służyć do czegoś innego, niż jest przeznaczona. Nie chciałam tego kończyć, ale czas wrócić do rzeczywistości, po tym jak A. spakował walizkę i wracał do swojego życia które toczy się kilometry drogi stąd. Ciężko odciąć myśli po czymś co przypominało sen, sprawiając iż czułam, że właśnie tego w życiu potrzebuje. Kogoś takiego, kto zrozumie jak bardzo potrafię histeryzować. Nawet nie liczę, że się odezwie po powrocie do siebie. Na nic nie liczę, jednak żyję z nadzieją na kontynuacje, tego co zaszło. Szaruga uświadomiła mi jak bardzo odpłynęłam, skoro nie zauważyłam tak wstrętnej pogody. Powrót do jaskini był trudny. Pachniałam jeszcze Panem A. zastanawiając się, jak poradzę sobie z tęsknotą która uderzyła mnie, nim się rozstaliśmy na postoju taksówek. Myślałam, że w durnych filmach trafiają się faceci myślący tylko wyłącznie jak zadowolić partnerkę, a nie wyłącznie siebie. Widocznie, kurwa, mało wiem o życiu. Pewnie miałam rację. Lepiej jak ludzie się rozstawiają...